poniedziałek, 14 lipca 2014

4. Nemi +18 (na zamówienie)

 Z głębokiego snu wyrwał mnie sygnał wiadomości. Z trudem otworzyłam oczy. Spojrzałam na zegarek. Była 8.57. Jęknęłam i sięgnęłam po telefon.

"Wszystkiego najlepszego kochanie, przyjadę po Ciebie o 16.00 i zabiorę we wspaniałe miejsce. Mam nadzieję, że ten tydzień masz wolny? Kocham Cię. Niall xx"

No tak 20 sierpnia- moje urodziny. Do 16.00 zostało siedem godzin, nie wyrobię się.- Uświadomiłam sobie z przerażeniem. Zerwałam się z łóżka i pognałam do łazienki. Szybko umyłam twarz i zęby oraz przeczesałam włosy. Następnym przystankiem  była garderoba. Wybrałam czarne rurki i luźną koszulkę z krótkim rękawem. Zestaw dopełniły białe trampki. Chwilę potem ponownie usłyszałam piknięcie telefonu.

"Skarbie, nie szykuj nic, nie będzie na to czasu. KC, Niall xx"

Westchnęłam. Co on znowu kombinuje? Poszłam do kuchni i przygotowałam sobie płatki z mlekiem. W międzyczasie wystukałam chłopakowi odpowiedź.

"Nie wiem co kombinujesz, ale nie mogę się doczekać. Zdradź mi kilka szczegółów. Ps. Też Cię kocham xx"

Po minucie pojawiła się nowa wiadomość.

"NIESPODZIANKA" 

No tak Niall i te jego niespodzianki.
Skończyłam płatki i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Rzadko zdarzały mi się wolne dni, takie jak ten. Do tego miałam cały tydzień przerwy, więc w końcu odpocznę. Zrobiłam sobie kawę i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na Twittera, ale szybko z niego wyszłam. Niech żyje urodzinowy spam. Westchnęłam i powlokłam się do łazienki. Postanowiłam wziąć długi, chłodny prysznic. Dzień stawał się upalny, toteż z ochotą zrzuciłam z siebie niedawno założone ubrania i poddałam się relaksowi. Gdy skończyłam, owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki i zamieniłam wcześniejszy strój na krótkie spodenki i bokserkę. Do tego ubrałam trampki te, co wcześniej. Ogarnęłam trochę dom w międzyczasie odpisując na SMS-y z życzeniami od rodziny i przyjaciół. Pogadałam chwilę z Sel, bo zadzwoniła i życzyła mi  powodzenia z Niall'em. Podziękowałam i spojrzałam na zegarek.
 Jeszcze godzina. Nigdy czas mi się tak nie dłużył jak dzisiaj. Stwierdziłam, że nie zastosuję się  do zalecenia mojego chłopaka i jednak coś przygotuję. Mój wybór padł na sałatkę owocową. Musiałam czymś zająć swoje myśli, a krojenie owoców było do tego idealne.
Gdy wkładałam gotową już sałatkę do lodówki, usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam je otworzyć. Za nimi stał... wielkie bukiet róż? Był naprawdę przeogromny. W życiu nie widziałam tylu kwiatów w jednym bukiecie. Za nimi chował się mój chłopak.
- Niall, co ty zrobiłeś napad na kwiaciarnię?
Blondyn wyjrzał zza bukietu i uśmiechnął się słodko.
- Nie kochanie, kupiłem je dla ciebie. Wszystkiego najlepszego w dniu twoich urodzin. Kocham cię- powiedział wręczając mi kwiaty.
- Dziękuję skarbie- Wspięłam się na palce i pocałowałam czule chłopaka. Odebrałam od niego róże i zaciągnęłam się ich słodką wonią.
- Wejdź- zaprosiłam Niall'a  do środka.
Wstawiłam rośliny do wazonu i posadziłam blondyna na kanapie. Poszłam po sałatkę i postawiłam na stoliku obok niego.
- Kochanie, mówiłem, żebyś nic nie szykowała.
- Nudziło mi się- Wzruszyłam ramionami- No więc co to za niespodzianka?
- Idź się spakuj, a ja spróbuję twojego dzieła.
- Spakuj?!- Zapytałam przerażona
- Tak, zabieram cię na wycieczkę.
- Wycieczkę?! Gdzie? Na ile dni? Niall, dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?!- Zapytałam z wyrzutem.- Co mam spakować? Muszę iść na jakieś zakupy!
- Nic nie musisz, spokojnie, spakuj letnie rzeczy i strój kąpielowy. Weź to, co wzięłabyś na plażę. No i jeszcze jakąś piżamę, kosmetyki, szczoteczkę i nie wiem co tam jeszcze chcesz.
- Na ile dni?
- Mówiłaś, że masz wolny tydzień, więc jeśli  nie masz nic przeciwko, właśnie na tyle cię porwę.
- Ok- powiedziałam niepewnie.
- Coś nie widzę entuzjazmu.
- Mogłeś mnie uprzedzić- burknęłam.
- Oj nie gniewaj się, to miała być niespodzianka. To nadal jest niespodzianka. No dalej idź, bo nie zdążymy. Zaraz przyjdę ci pomóc.
Udałam się więc do swojej sypialni, wyciągnęłam walizkę i zaczęłam wybieranie ubrań i układanie ich w środku.
Byłam niezdecydowana pomiędzy dwoma bikini. Wtedy wszedł Niall i szybko ocenił sytuację.
- Weź oba- zdecydował z dziwnym uśmiechem na twarzy.
Włożyłam je do walizki i usiadłam na niej, by zapiąć zamek. Potem z łazienki zapakowałam kosmetyki.
 Niall  wziął mnie za rękę i razem wyszliśmy na zewnątrz. Podeszliśmy do samochodu. Blondyn otworzył mi drzwi od strony pasażera, a sam usiadł na miejscu kierowcy. Zapalił silnik i ruszyliśmy.
Pojechaliśmy na lotnisko.

~*~

Wylądowaliśmy w Hawanie, na Kubie. Czekał na nas podstawiony samochód, który zawiózł nas do portu. Tam spacerowaliśmy chwilę, podziwiając przeróżne statki i jachty. Nadal nie wiedział, co zamierzał Niall, choć wypytywałam go o to całą drogę.
Musiał wszystko dokładnie zaplanować. Bagaże zostawiliśmy w samochodzie. Miał się nimi zająć kierowca. Poszliśmy do przytulnej restauracji, która była usytuowana tak, że z okien roznosił się widok na ocean. Zjedliśmy kolację w tej romantycznej scenerii, patrząc sobie w oczy.
Potem ponownie wróciliśmy do portu i zatrzymaliśmy się przy najbardziej nowoczesnym jachcie, jaki się tam znajdował.
- Podoba ci się- Zapytał uśmiechnięty Niall.
- Jasne.
- Wskakuj na pokład.
- Ale...
-  Spokojnie, jest mój- Dodał nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
- Żartujesz?
- Myślisz, że ciągnąłbym cię tutaj setki kilometrów, gdybym żartował?
Pokręciłam głową z niedowierzaniem.
- Jesteś niemożliwy.
- Wiem. To co, wchodzisz?
Przepuścił mnie i przytrzymał za rękę, aby łatwiej było utrzymać mi równowagę.
- Nie masz choroby morskiej, prawda?
- Przeciągnąłeś mnie tutaj setki kilometrów i pytasz dopiero teraz?- Zaczęłam się śmieć- Nie wiem, myślę, że raczej nie, bo lokomocyjnej nie mam. Ale przekonamy się. Gdzie płyniemy?
- Nie mam konkretnego celu/ Pomyślałem, ze moglibyśmy trochę pobyć sami na jachcie.
- Umiesz tym sterować?
- Trochę, ale mam od tego ludzi- Uśmiechnął się.
- Czyli nie będziemy jednak sami.- Powiedziałam z żalem.
- Spokojnie, sterownia jest oddzielona od kajut. Nikt nie będzie nam przeszkadzał.
Wziął mnie za rękę i poszliśmy na dziób jachtu, gdzie spotkaliśmy młodego mężczyznę.
- Dzień dobry- przywitał się z uśmiechem na ustach.
Podał mi rękę, więc uścisnęłam ją.
- Witaj Paul. To jest moja dziewczyna, Demetria- Przedstawił mnie.
- Bardzo miło mi cię poznać.
- Mnie również- Powiedziałam lekko zmieszana, ponieważ co tu dużo mówić... Był przystojny.
Zarumieniłam się i nakazałam sobie przestać tak myśleć. Przecież mam Niall'a.
Paul oprowadził nas po pokładzie i pokazywał wszystkie zakamarki statku.
- Wszystko gotowe do drogi?
- Tak, wszystko już przygotowane. Kierowca przywiózł wasze bagaże. Zaniosłem je do największej kajuty.
- Dzięki. To co, ruszamy?
- Jasne- Uśmiechnęłam się.
- Paul, odpalaj.
- Tak jest- Zasalutował i wszedł do sterowni.
Niall pociągnął mnie za rękę i skierował nas pod pokład, gdzie znajdowały się kajuty. Otworzył jedną i nie puszczając mojej ręki, pokierował do środka, zamykając za nami drzwi. Moim oczom ukazało się ogromne łóżko. Widząc obok niego nasze bagaże, domyśliłam się, że musi to być największa kajuta na całym jachcie. Była skromnie umeblowana, ale miała swój urok. Drewniane ściany ozdobione gdzieniegdzie przeróżnymi  muszlami oraz obrazami  nadawały pomieszczeniu przytulnego nastroju.
Stałam tak na środku rozglądając się i podziwiając wnętrze.
- Podoba ci się?- Zapytał z uśmiechem Niall- Sam ją projektowałem.
- Ślicznie tu- Powiedziałam z entuzjazmem, rzucając mu się w ramiona.- Dziękuję, że mnie tu zabrałeś. To będzie na pewno najlepszy tydzień w moim życiu.
- W moim też, bo będzie on spędzony z tobą.
Zarumieniłam się i spuściłam wzrok. Chwycił delikatnie mój podbródek, zmuszając, bym spojrzała mu w oczy.
- Kocham cię Demetrio. Kocham patrzeć jak się rumienisz. Kocham patrzeć, jak czujesz się zawstydzona i zakłopotana. To jest urocze. To ty jesteś urocza.
- Ja... też cię kocham- Wybąkałam poruszona tymi słowami i zarumieniłam się jeszcze mocniej.
Przybliżył swoją głowę do mojej i delikatnie złączył nasze usta w pocałunku. Na początku był on delikatny. Niall czekał, aż dam mu pozwolenie na więcej. Nie był nachalny, lecz cierpliwy. Uległam jego językowi dając mu dostęp do wnętrza moich ust. Wykorzystał to, lecz powoli i delikatnie. Wplótł palce jednej ręki w moje włosy i przeczesywał je delikatnie, a drugą gładził mnie po plecach. Nie przerywając pocałunku podniósł mnie i przeniósł na łóżko. Położył mnie na nim ostrożnie, a sam ułożył się obok. Zdjęłam z niego koszulkę, odsłaniając nagi i umięśniony tors. Gładziłam go delikatnie dłońmi nadal całując usta blondyna. Wyswobodziłam swoje stopy z trampek zrzucając je z siebie i kopiąc niedbale w kąt, Chłopak zrobił to samo i niepewnie podciągnął moją koszulkę w górę. Ja na znak przyzwolenia, zaczęłam całować go jeszcze mocniej. Zdjął ją więc ze mnie. Opuściłam ręce, by odpiąć guzik jego spodenek i zsunęłam je z bioder niebieskookiego. On zrobił to samo z moimi, odrzucając je gdzieś w kąt pomieszczenia razem z resztą naszych ubrań.
Gdy zostaliśmy w samej bieliźnie, Niall spojrzał mi w oczy zadając nieme pytanie. Kiwnęłam głową na znak tego, że jestem gotowa i chcę to zrobić. Uradowany sięgnął dłońmi i położył je na moich plecach, błądząc po nich i szukając zapinki od stanika. Gdy w końcu na nią natrafił, odpiął i zsunął delikatnie bieliznę z moich ramion, pozostawiając piersi bez osłony. Zaczął się nimi bawić, delikatnie jeżdżąc po nich palcami i drażniąc sutki, aż stały się twarde. Przymknęłam oczy i jęknęłam z przyjemności. Blondyn uśmiechnął się ale nie przestawał. Po chwili przeniósł dłonie w dół zjeżdżając wzdłuż talii na brzuch. Pocałował mój pępek i zaczął składać drobne pocałunki wokół niego. Potem włożył palce za moje koronkowe majtki i powoli zsunął je z moich bioder. Odrzucił materiał za siebie. Położył się obok mnie.
Podniosłam się i usiadłam na piętach. Zdjęłam z niego czarne bokserki, uwalniając jego erekcję. Przejechałam po niej dłonią sprawiając, że przymknął oczy z zadowolenia. Położyłam się na plecach, a Niall ostrożnie umiejscowił się na mnie. Poruszył biodrami ocierając się o moją kobiecość. Jęknęłam z rozkoszy. Potem przekręcił się na bok, wyciągając coś z bocznej kieszeni swojej torby. Otworzył paczuszkę i nałożył prezerwatywę. Delikatnie się na mnie opuścił, wchodząc we mnie. Zacisnęłam zęby. Spojrzał mi w oczy z czułością.
- Boli?
- Troszkę, nie przejmuj się.
- Mam przestać?
- Nie!- Zaprzeczyłam szybko.
Przyglądał mi się podejrzliwie, ale po chwili delikatnie i powoli wszedł we mnie do końca.. Odetchnęłam.
Blondyn zakołysał biodrami, a z moich ust wydobył się jęk. Jego twarz przyozdobił uśmiech. Chłopak wykonał ostrożne pchnięcie i przymknęłam oczy. Widząc to, powtórzył wcześniej wykonaną czynność. Upewniając się, że wszystko w porządku, zaczął rytmicznie poruszać biodrami w przód i w tył. Po kilkunastu takich powtórzeniach byłam już blisko. Jęknęłam głośno do naszych złączonych ust. Niall oderwał swoje wargi od moich, by móc mi się lepiej przyjrzeć. Posapywał cicho, patrząc na mnie i doszedł z moim imieniem na ustach. Ja zrobiłam to samo chwilę po nim.
- Niall- Wysapałam, zaciskając z rozlewającej się po mnie rozkoszy palce na prześcieradle.
Ostrożnie wyszedł ze mnie i położył się obok na łóżku, uprzednio czule mnie całując.

Tak, to bez wątpienia będzie najlepszy tydzień w moim życiu...


_________________________________________________________

Nareszcie to napisałam. Przepraszam, że tak długo to trwało, ale naprawdę nie miałam weny. Nie potrafię pisać hetero +18, bo jestem przyzwyczajona do homo. To moja pierwsza hetero +18, więc bez hejtów proszę ;) Żeby się w końcu za to zabrać, musiałam przeczytać Greya, bo inaczej nie wiem jakby to wyszło xD   Tak książka wiele mi pomogła.
Na przyszłość proszę, nie zamawiajcie  nigdy więcej u mnie hetero +18, bo po prostu nie umiem tego pisać ;)
Proszę o komentarze, to wiele dla mnie znaczy <333 Pozdrawiam.


piątek, 11 lipca 2014

3. Nemi (na zamówienie)

 
 Usłyszałem dzwonek do drzwi. Ostatni raz spojrzałem krytycznym okiem w lustro i otworzyłem. Za progiem stała uśmiechnięta Demi. Jej różowe włosy były rozwiane przez wiatr i trochę wilgotne od deszczu. Wokół niej roztaczał się zapach jej słodkich perfum. Z uśmiechem zaprosiłem ją do środka i pomogłem zdjąć płaszcz, który zawiesiłem na wieszaku w rogu przedpokoju.
- Ślicznie wyglądasz
Zarumieniła się
- Dziękuję.
Zaprowadziłem ją do salonu.
- Rozgość się i wybierz jakiś film- wskazałem na stertę płyt, leżących na stole- a ja pójdę przygotować popcorn.
Poszedłem do kuchni, gdzie wstawiłem popcorn do mikrofali.  Po trzech minutach był gotowy, więc przełożyłem go do wielkiej miski, wziąłem dwie szklanki do Pepsi i wróciłem do salonu.
- I jak, wybrałaś coś?
- Może być ten?
- Jasne- wziąłem od niej płytę, nawet nie patrząc na tytuł i włożyłem do odtwarzacza DVD. Usiadłem obok i wziąłem na kolana miskę z popcornem. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Pewnie pizza- uśmiechnąłem się i wstałem by otworzyć drzwi. Odebrałem kartony z pizzą, zapłaciłem i wróciłem z nimi na kanapę. Demi spojrzała na kartony z przerażeniem.
- My to zjemy?
- Zobaczymy. Jeśli nie, zaproszę później chłopaków, to zjedzą- zaśmiałem sie- zamówiłem kilka rodzajów, bo nie wiedziałem jaką lubisz.
- Niepotrzebnie. Jeśli chodzi o pizze, nie jestem wybredna- Uśmiechnęła się.
- To co, oglądamy?
- Jasne.
Włączyłem film i przysunąłem się bliżej dziewczyny. Przykryłem nas kocem, który leżał obok i czekałem, aż film się rozpocznie. Po czołówce poznałem, że Demi wybrała horror. Akcja rozkręciła się dość szybko i już po kilku minutach na ekranie telewizora niespodziewanie wyskoczył zombi. Dziewczyna podskoczyła z krzykiem, a potem zarumieniła się. Niepewnie objąłem ją ramieniem, a ona wtuliła się we mnie. Ścisnąłem ją mocniej, aby poczuła się jeszcze bezpieczniej i otuliłem nas szczelniej kocem. Za oknem ulewa stawała się coraz silniejsza i zaczynała się burza.
Idealna pogoda na oglądanie horrorów- pomyślałem.
Po pół godzinie zaczęła się naprawdę straszna burza. Pioruny waliły coraz głośniej.
- Mogę do toalety?
- Jasne, prosto i pierwsze drzwi po lewej.
- Odprowadzisz mnie? Boję się- Przyznała ze wstydem i spuściła wzrok. Chociaż było ciemno, wiedziałem, że się lekko zarumieniła.
- Jasne- zgodziłem się.
Wstałem i złapałem ją za rękę. W tym momencie niedaleko uderzył piorun, a dziewczyna podskoczyła. Poprowadziłem ją w stronę łazienki, zapalając po drodze wszystkie światła. Doprowadziłem Demi do drzwi i otworzyłem je włączając światło.
- Poczekasz tu?
- Będę tu cały czas, nie bój się.
- Dzięki- uśmiechnęła się i zniknęła za drzwiami.
Czekałem na nią, stojąc oparty o ścianę, gdy nagle niebo przeszyła błyskawica i usłyszałem niemiłosiernie głośny grzmot. Wszystkie światła zgasły. Przestraszyłem się, bo usłyszałem krzyk dochodzący zza drzwi łazienki. Zapukałem.
- Demi? Wszystko w porządku?
- Tttaak- odpowiedziała ściśniętym ze strachu głosem.
Po chwili wyszła, oddychając ciężko. Była spocona, a jej oczy były zaszklone ze strachu. Wziąłem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie. Przytuliłem mocno.
- Ciiiii, już dobrze. Wyłączyli prąd.
- Przepraszam. Chyba mam klaustrofobię, do tego ten horror.
- Ciii, to tylko film, nie przepraszaj, sam się wystraszyłem, jak wszystko zgasło. Chodź, poszukamy świeczek.
Złapałem ją mocno za rękę i prowadziłem między meblami do kuchni. Błogosławiłem osobę, która wymyśliła latarkę w telefonie. Z jej pomocą znalazłem kilka świeczek, zapałki i normalną latarkę. Zapaliłem świeczki i zanieśliśmy je do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Demi cały czas nie puszczała mojej ręki. Przytuliłem ją mocno i ułożyłem się na kanapie tak, abyśmy oboje mogli się na niej położyć. Dziewczyna wtuliła się we mnie i wpatrywała się w palące się na stole świeczki. Jej oczy tak cudownie błyszczały w świetle tych małych płomieni. Po chwili jej oddech stał się spokojny i wyrównany. Chyba zasnęła. Przekręciłem głowę, aby się upewnić. Powieki miała zamknięte, a na ustach pojawił się delikatny uśmiech. Pogładziłem ją delikatnie po policzku. Westchnęła przez sen i wtuliła się jeszcze bardziej. Trwaliśmy w takiej pozycji, aż włączyli prąd. Wtedy opuściłem ją na chwilę, aby pogasić światła, które się włączyły i iść na chwilę do toalety. Wróciłem do niej i zasnąłem owiany jej ciepłym oddechem, który delikatnie pieścił mój policzek.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Niechętnie wstałem i otworzyłem.
- Cześć Niall, u ciebie też nie było wczoraj prądu? Wyobraź sobie kąpie się, a tu nagle gaśnie światło. No normalnie myślałem, że mnie coś trafi!- Zaczął nawijać Louis.
- Louis, cholera, mógłbyś się przymknąć?
- Czemu? Co się stało?
- Mam gościa...Do tego śpiącego gościa, więc jeśli byłbyś łaskaw mówić ciszej byłbym wdzięczny.
Liam wetknął z zaciekawieniem głowę do salonu.
- Łooo bracie, nieźle żeście wczoraj zabalowali.
- Bez prądu... Ostro- zaśmiał się Harry.
- Patrzcie, pizza...
- O świetnie, nie jedliśmy jeszcze śniadania.
- Bierzcie tą pizze i wynoście się. Spotkamy się o 15.00, teraz wypierdalać, bo mi ją obudzicie.
- Ok, już nas nie ma, dzięki za pizze.
Zamknąłem za nimi drzwi, prawie przytrzaskując przy tym palce Zayna. Jednak nie obchodziło mnie to. Demi się przewróciła na drugi bok, więc podszedłem sprawdzić czy się nie obudziła. Uklęknąłem przy kanapie i wpatrywałem się w jej przymknięte powieki. Po chwili leniwie je otworzyła i zaczęła trzepotać rzęsami.
- Dzień dobry, jak się spało?
- Mmm znakomicie. Która godzina?
- 10.07
- O mój boże, zerwała się z kanapy. Na 11.00 jestem umówiona na sesję zdjęciową, nie zdążę!
Pobiegła do łazienki i po 5 minutach wybiegła z niej odświeżona.
- Dziękuję Niall za wczorajszy wieczór i za to, że mogłam się w końcu wyspać. Za tydzień możemy się znowu umówić na jakiś film, ale tym razem nie horror.
Zaśmiałem się.
- Nie ma sprawy, bardzo chętnie.
- Jeszcze raz dziękuję- zdjęła płaszcz z wieszaka i nałożyła go szybko na siebie. Pocałowała mnie w usta i wybiegła, krzycząc, że jeszcze zadzwoni. Wsiadła do samochodu i ruszyła. Pomachała mi z uśmiechem na twarzy, po czym skręciła...

__________________________________________________

No to napisałam. Mam nadzieję, że nie zawiodłam. Proszę o szczere komentarze. Dziękuję za wszystko. Kocham Was <3 <3 <3
Zapraszam na Ask'a. Możecie tam zadawać pytania o blogi, ale nie tylko ;3
http://ask.fm/alwaysinmyheartlarry

 2. Larry




W trakcie koncertu jak zwykle świetnie się bawiliśmy. Fani szaleli razem z nami. Chciałbym być blisko ciebie, ale  Modest zabronił nam jakiegokolwiek kontaktu fizycznego podczas wystąpień publicznych. Mogliśmy tylko na siebie spoglądać. Na scenie wygłupiałem się wraz z Liam' em, Zayn' em i Niall' em, ale niestety nie z tobą. Co jakiś czas patrzyłeś na nas smutnym wzrokiem, ale po chwili przypominałeś sobie, że powinieneś się uśmiechać, toteż kierowałeś wzrok na publiczność i koncentrowałeś się na piosence. Przy utworze What makes you beautiful, gdy śpiewałem swoją solówkę, odwróciłem się do ciebie i patrząc ci w oczy wypowiadałem słowa. Zarumieniłeś się lekko i słodko uśmiechnąłeś. Gdy zobaczyłem jak kąciki twoich ust idą ku górze, moje serce zaczęło bić mocniej. Byłeś taki piękny.
Gdy zeszliśmy ze sceny, już po koncercie, udaliśmy się do wspólnej garderoby, aby się przebrać. Pozostali zrobili to szybciej od nas i wyszli, a my zostaliśmy sami. Wtedy podszedłem do drzwi i przekręciłem kluczyk. Z pożądaniem w oczach spojrzałeś na mnie i popchnąłeś na ścianę. Wspiąłeś się na palce, aby dotknąć swoimi ustami moich, lecz pomimo różnicy wieku, brakowało ci jeszcze kilku centymetrów, aby to się udało. Próbowałeś jeszcze kilka razy, ale po paru nieudanych powtórzeniach spojrzałeś na mnie zrezygnowanym, smutnym i bezsilnym wzrokiem. Nie mogłem już na to patrzeć, więc uśmiechnąłem się do ciebie, chwyciłem cię za uda i podniosłem do góry. Odwróciłem się tak, że teraz ty byłeś przypierany przeze mnie do ściany. Naparłem na twoje malinowe usta. Nie mogąc się od nich oderwać, całowałem bez opamiętania. Chciałem cię tym przeprosić za to wszystko. Za to, że jestem taki bezsilny wobec Modestu, że nie potrafię się im sprzeciwić, a do tego daję ci tyle powodów, abyś cierpiał. Codziennie muszę patrzeć, jaki ból ci sprawiam, będąc ciągle z inną wybraną przez Modest dziewczyną na randce. Patrzę, jak męczysz się z Eleanor. Wiem, ze jej nie cierpisz. Ale musimy to wszystko znosić dla dobra zespołu. Tym namiętnym pocałunkiem chciałem ci wszystko wynagrodzić.
Nagle usłyszałem jakiś dźwięk. Z niechęcią oderwałem się od twoich wspaniałych ust i postawiłem cię ostrożnie na podłodze, a sam ruszyłem po cichu w kierunku drzwi. Stanąłem przed nimi i odkluczyłem. Szarpnąłem klamką i otwarłem na oścież. Na kanapie na przeciwko zobaczyłem pozostałych chłopaków.
- Liam, a jak tam z Sophie?
- Co? Aha wszystko w porządku. A jak tam z Perrie się wam układa Zayn?
- Nie najgorzej, planujemy gdzie zorganizować ślub. Co myślicie o Bahamach?
Popatrzyłem podejrzliwie na chłopaków i zauważyłem, że trzymają w rękach puste szklanki.
- Ekhem... chłopcy? Po co wam te szklanki?
- No nie, Harry nie załamuj mnie.  Ty nie wiesz po co są szklanki?- Odezwał się zarumieniony Niall.
Oni coś ukrywali...
- Niall, idiotą, wiem po co są szklanki, ale pytam się po co je tutaj przynieśliście. Do tego puste.
- Czekamy, aż ktoś nam je napełni. Masz może coś do picia?
- Niall uważaj, bo ci uwierzę.
Wzruszył ramionami. Po chwili zza drzwi wychylił głowę Louis.
- Co się dzieję?  O co się tak kłócicie?
- Chłopcy nas podsłuchiwali...
- Ooo? Naprawdę?
- Wcale nie!- Zaczął protestować Niall.
- Nie? to po cholerę wam te szklanki?!
- Co ci do tego?! To wolny kraj i możemy sobie trzymać puste szklanki gdzie chcemy i kiedy chcemy- Wybuchnął Irlandczyk.
- Dobra już nie bulwersuj się tak, bo ci coś jeszcze pęknie.
- Hej jak tak bardzo jesteście ciekawi co robiliśmy, to może wam to po prostu pokażemy? Wystarczyło zapytać. Pokażemy im kochanie prawda?
- Jasne.
Wcisnąłem się pomiędzy Liam' a, a Niall' a na kanapie, a Louis usiadł mi na kolanach przodem do mnie. Wpiłem się w jego wargi i zacząłem je całować. 
- Dobra, wystarczy. Jesteście obrzydliwi.
- Uśmiechnąłem się ale nie przestawałem. Postawiłem sobie cel i póki go nie osiągnę, będę kontynuował.
- Chłopcy wystarczy. Rzygać mi się chce od tej słodyczy.
- ...
- Przestańcie! - Wydarł się Liam.
Jednak my, robiąc mu na złość zaczęliśmy się całować z języczkiem. Liam nie wytrzymał i wstał, a za nim pozostała dwójka. Niall się trochę ociągał. Widać, że chciał sobie jeszcze trochę popatrzeć, ale po chwili pobiegł za nimi. Uśmiechnąłem się i rozłożyłem wygodnie na kanapie, pociągając za sobą Louis' ego. Cel osiągnięty! Mój chłopak leżał teraz na mnie. Był dość ciężki, ale nie przeszkadzało mi to. Był to bardzo przyjemny ciężar.  Rozkoszując się nim i chwilą dla siebie, zasnęliśmy w swoich objęciach wykończeni całym dniem. Nie cieszyliśmy się jednak tym błogim spokojem zbyt długo, ponieważ po ok. pół godzinie przyszli chłopcy i oświadczyli, że trzeba ruszać dalej. Wstaliśmy z ciężkim westchnieniem i pośpiesznie ruszyliśmy do naszego autobusu. Tam wszyscy położyli się spać, więc była kompletna cisza. Ułożyliśmy się obok siebie i zasnęliśmy w swoich objęciach, czekając na to, co przyniesie nowy dzień.

___________________________________________________________

 Hej!
Mój drugi imagin, mam nadzieję, że Wam się spodoba. Pomysł na niego, zupełnie nieświadomie podsunęła mi koleżanka.
Z chęcią napiszę Imagina na zamówienie, podaj tylko w komentarzu o czym ma być. Wyrażajcie swoje opinie, za każdą jestem bardzo wdzięczna. Kocham Was wszystkich <3 <3 <3  Pozdrawiam ;3

1. Larry



- Jak to go zgubiłeś?- Wydarł się rozzłoszczony Harry.
- No przepraszam, przecież wiesz, że nie zrobiłem tego celowo!- Byłem coraz bardziej zły.
- Louis, przecież wiesz co tam było! Jak Modest się o tym dowie, to nas zapierdoli! Szukałeś go wszędzie?
- Tak, przeszedłem całą trasę, jaką dzisiaj pokonałem, nigdzie go nie ma!
- W kurtce, spodniach też szukałeś?
- Tak... Harry przepraszam.
- Nie przepraszaj tylko szukaj! Zadzwonię, może masz dziurawą kieszeń i wpadł ci pod podszewkę kurtki.
- Możesz spróbować.
Wyjął swój telefon i wybrał mój numer. Wstrzymałem oddech. Było słychać tylko sygnał w Iphonie Harry' ego. Jeden... Drugi... Trzeci...i nic. Łzy pociekły mi po policzkach.
- Harry?... Co teraz będzie?
- Mamy wyjebane od Modestu. Jak ktoś go znajdzie, to na pewno wszystko przejrzy. Wiesz co tam było?!... Nasze SMS- y. A wiesz co było w SMS- ach?
- Wiem, Harry przecież sam je pisałem... Miałem blokadę. - przypomniałem sobie.
- Louis... Wiesz jak łatwo obejść twoją blokadę? Niech zgadnę, kod 1234?
- Przecież wiesz, że nie.
- Mniejsza o to. Jak znajdzie go ktoś doświadczony, na pewno złamie kod. Miejmy nadzieję, że będzie to jakiś idiota, który tego nie potrafi.
- A co z Modestem?
- A co ma być? Udawaj, że nic się nie stało. I trzeba ci będzie kupić takiego samego Iphone 'a, żeby się nie połapali.
- Harry, tam były nasze zdjęcia... Te... no wiesz które...
- Tak, wiem.
- Boże- Ukryłem twarz w dłoniach i się rozpłakałem. - Jak to trafi do mediów, nie mamy życia...
- Przestań rozpaczać, tylko szykuj się, trzeba kupić tego Iphone' a.- Powiedział sięgając po kurtkę. Usłyszałem samochód wjeżdżający na podjazd. Wyjrzałem przez okno, bojąc się, że to ktoś z Modestu. Uspokoiłem się, widząc Zayn' a.
- Harry? A jak oni już wiedzą?- Zapytałem z przestrachem.
- Nie ma szans, za mało czasu.
- Przecież wiesz, że są zdolni do wszystkiego.
- Tak wiem, ale przez tyle czasu nie zauważyli, że jesteśmy razem....
- No właśnie, a teraz się wszystko wyda...
- Uspokój się, może nikt go nie znajdzie...
W tej samej chwili Zayn otworzył drzwi i wszedł do środka.
- Nad czym tak rozpaczacie?
Spojrzałem na Harry' ego nie do końca pewien, czy mam mu powiedzieć o moim incydencie.
- Louis zgubił swojego Iphone' a.
- I z tego powodu toniecie we łzach? To nie koniec świata.
- Dla nas koniec... Wiesz co tam było?
- Nie wiem i po twojej minie wnioskuję, że raczej nie chcę wiedzieć.
- Dobrze wnioskujesz- Wtrącił Harry.
- Oj nie ryczcie już.- Rzucił mojego Iphone' a na stolik i uśmiechnął się szeroko. Wyszczerzyłem oczy.
- Skąd go masz, gdzie był?- Zapytałem nic nie rozumiejąc.
- Znalazłem po drodze do drzwi. Leżał na środku ścieżki do drzwi.
Podbiegłem do niego i ścisnąłem tak mocno, że aż zachłysnął się powietrzem. Harry chrząknął.
- Lou... Zaczynam być zazdrosny.
Oderwałem się od Zayn' a i przykleiłem się do Harry' ego.
- Przepraszam-  szepnąłem mu do ucha.- A tobie Zayn, dziękuję. Jestem ci winien przysługę.- Dodałem nieco głośniej.
- Skoro mowa o przysługach... Możesz mi zrobić pranie.
- No niech ci będzie, ale tylko jedno.
- Ok.
- Harry?- Odwróciłem się do mojego ukochanego.
- Tak?
- Przepraszam jeszcze raz.
- Ok, najważniejsze, ze wszystko dobrze się skończyło.
- To co tobie też mam zrobić przysługę?- Zapytałem kusząco.
- Co masz na myśli?- Spojrzał zmieszany na Zayn' a, a ten tylko wzniósł oczy ku niebu.
- Panu już dziękujemy. Odbiór prania jutro rano.
- Ok- powiedział i skierował się do swojego pokoju, mrucząc coś pod nosem.
- To o jakiej przysłudze mówiłeś?- Zapytał Harry.
Chwyciłem go za rękę i popędziłem na górę.
- No pospiesz się, to zobaczysz.
Resztę dnia spędziliśmy na zabawach w naszej sypialni...



______________________________________________________________________________

To mój pierwszy imagin. Wasze opinie piszcie w komentarzach. Jestem wdzięczna za każdy.

Piszę imaginy na zamówienie!!!

Piszcie w komentarzach, o czym mam napisać, a na pewno w przeciągu kilku dni coś się pojawi. Lubię pisać, dlatego postaram się sprostać Waszym wymaganiom. Opiszcie sytuacje i postacie, jakie mają znaleźć się w następnym imaginie. Kocham Was i pozdrawiam <3 <3 <3