poniedziałek, 14 lipca 2014

4. Nemi +18 (na zamówienie)

 Z głębokiego snu wyrwał mnie sygnał wiadomości. Z trudem otworzyłam oczy. Spojrzałam na zegarek. Była 8.57. Jęknęłam i sięgnęłam po telefon.

"Wszystkiego najlepszego kochanie, przyjadę po Ciebie o 16.00 i zabiorę we wspaniałe miejsce. Mam nadzieję, że ten tydzień masz wolny? Kocham Cię. Niall xx"

No tak 20 sierpnia- moje urodziny. Do 16.00 zostało siedem godzin, nie wyrobię się.- Uświadomiłam sobie z przerażeniem. Zerwałam się z łóżka i pognałam do łazienki. Szybko umyłam twarz i zęby oraz przeczesałam włosy. Następnym przystankiem  była garderoba. Wybrałam czarne rurki i luźną koszulkę z krótkim rękawem. Zestaw dopełniły białe trampki. Chwilę potem ponownie usłyszałam piknięcie telefonu.

"Skarbie, nie szykuj nic, nie będzie na to czasu. KC, Niall xx"

Westchnęłam. Co on znowu kombinuje? Poszłam do kuchni i przygotowałam sobie płatki z mlekiem. W międzyczasie wystukałam chłopakowi odpowiedź.

"Nie wiem co kombinujesz, ale nie mogę się doczekać. Zdradź mi kilka szczegółów. Ps. Też Cię kocham xx"

Po minucie pojawiła się nowa wiadomość.

"NIESPODZIANKA" 

No tak Niall i te jego niespodzianki.
Skończyłam płatki i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Rzadko zdarzały mi się wolne dni, takie jak ten. Do tego miałam cały tydzień przerwy, więc w końcu odpocznę. Zrobiłam sobie kawę i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na Twittera, ale szybko z niego wyszłam. Niech żyje urodzinowy spam. Westchnęłam i powlokłam się do łazienki. Postanowiłam wziąć długi, chłodny prysznic. Dzień stawał się upalny, toteż z ochotą zrzuciłam z siebie niedawno założone ubrania i poddałam się relaksowi. Gdy skończyłam, owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki i zamieniłam wcześniejszy strój na krótkie spodenki i bokserkę. Do tego ubrałam trampki te, co wcześniej. Ogarnęłam trochę dom w międzyczasie odpisując na SMS-y z życzeniami od rodziny i przyjaciół. Pogadałam chwilę z Sel, bo zadzwoniła i życzyła mi  powodzenia z Niall'em. Podziękowałam i spojrzałam na zegarek.
 Jeszcze godzina. Nigdy czas mi się tak nie dłużył jak dzisiaj. Stwierdziłam, że nie zastosuję się  do zalecenia mojego chłopaka i jednak coś przygotuję. Mój wybór padł na sałatkę owocową. Musiałam czymś zająć swoje myśli, a krojenie owoców było do tego idealne.
Gdy wkładałam gotową już sałatkę do lodówki, usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam je otworzyć. Za nimi stał... wielkie bukiet róż? Był naprawdę przeogromny. W życiu nie widziałam tylu kwiatów w jednym bukiecie. Za nimi chował się mój chłopak.
- Niall, co ty zrobiłeś napad na kwiaciarnię?
Blondyn wyjrzał zza bukietu i uśmiechnął się słodko.
- Nie kochanie, kupiłem je dla ciebie. Wszystkiego najlepszego w dniu twoich urodzin. Kocham cię- powiedział wręczając mi kwiaty.
- Dziękuję skarbie- Wspięłam się na palce i pocałowałam czule chłopaka. Odebrałam od niego róże i zaciągnęłam się ich słodką wonią.
- Wejdź- zaprosiłam Niall'a  do środka.
Wstawiłam rośliny do wazonu i posadziłam blondyna na kanapie. Poszłam po sałatkę i postawiłam na stoliku obok niego.
- Kochanie, mówiłem, żebyś nic nie szykowała.
- Nudziło mi się- Wzruszyłam ramionami- No więc co to za niespodzianka?
- Idź się spakuj, a ja spróbuję twojego dzieła.
- Spakuj?!- Zapytałam przerażona
- Tak, zabieram cię na wycieczkę.
- Wycieczkę?! Gdzie? Na ile dni? Niall, dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?!- Zapytałam z wyrzutem.- Co mam spakować? Muszę iść na jakieś zakupy!
- Nic nie musisz, spokojnie, spakuj letnie rzeczy i strój kąpielowy. Weź to, co wzięłabyś na plażę. No i jeszcze jakąś piżamę, kosmetyki, szczoteczkę i nie wiem co tam jeszcze chcesz.
- Na ile dni?
- Mówiłaś, że masz wolny tydzień, więc jeśli  nie masz nic przeciwko, właśnie na tyle cię porwę.
- Ok- powiedziałam niepewnie.
- Coś nie widzę entuzjazmu.
- Mogłeś mnie uprzedzić- burknęłam.
- Oj nie gniewaj się, to miała być niespodzianka. To nadal jest niespodzianka. No dalej idź, bo nie zdążymy. Zaraz przyjdę ci pomóc.
Udałam się więc do swojej sypialni, wyciągnęłam walizkę i zaczęłam wybieranie ubrań i układanie ich w środku.
Byłam niezdecydowana pomiędzy dwoma bikini. Wtedy wszedł Niall i szybko ocenił sytuację.
- Weź oba- zdecydował z dziwnym uśmiechem na twarzy.
Włożyłam je do walizki i usiadłam na niej, by zapiąć zamek. Potem z łazienki zapakowałam kosmetyki.
 Niall  wziął mnie za rękę i razem wyszliśmy na zewnątrz. Podeszliśmy do samochodu. Blondyn otworzył mi drzwi od strony pasażera, a sam usiadł na miejscu kierowcy. Zapalił silnik i ruszyliśmy.
Pojechaliśmy na lotnisko.

~*~

Wylądowaliśmy w Hawanie, na Kubie. Czekał na nas podstawiony samochód, który zawiózł nas do portu. Tam spacerowaliśmy chwilę, podziwiając przeróżne statki i jachty. Nadal nie wiedział, co zamierzał Niall, choć wypytywałam go o to całą drogę.
Musiał wszystko dokładnie zaplanować. Bagaże zostawiliśmy w samochodzie. Miał się nimi zająć kierowca. Poszliśmy do przytulnej restauracji, która była usytuowana tak, że z okien roznosił się widok na ocean. Zjedliśmy kolację w tej romantycznej scenerii, patrząc sobie w oczy.
Potem ponownie wróciliśmy do portu i zatrzymaliśmy się przy najbardziej nowoczesnym jachcie, jaki się tam znajdował.
- Podoba ci się- Zapytał uśmiechnięty Niall.
- Jasne.
- Wskakuj na pokład.
- Ale...
-  Spokojnie, jest mój- Dodał nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
- Żartujesz?
- Myślisz, że ciągnąłbym cię tutaj setki kilometrów, gdybym żartował?
Pokręciłam głową z niedowierzaniem.
- Jesteś niemożliwy.
- Wiem. To co, wchodzisz?
Przepuścił mnie i przytrzymał za rękę, aby łatwiej było utrzymać mi równowagę.
- Nie masz choroby morskiej, prawda?
- Przeciągnąłeś mnie tutaj setki kilometrów i pytasz dopiero teraz?- Zaczęłam się śmieć- Nie wiem, myślę, że raczej nie, bo lokomocyjnej nie mam. Ale przekonamy się. Gdzie płyniemy?
- Nie mam konkretnego celu/ Pomyślałem, ze moglibyśmy trochę pobyć sami na jachcie.
- Umiesz tym sterować?
- Trochę, ale mam od tego ludzi- Uśmiechnął się.
- Czyli nie będziemy jednak sami.- Powiedziałam z żalem.
- Spokojnie, sterownia jest oddzielona od kajut. Nikt nie będzie nam przeszkadzał.
Wziął mnie za rękę i poszliśmy na dziób jachtu, gdzie spotkaliśmy młodego mężczyznę.
- Dzień dobry- przywitał się z uśmiechem na ustach.
Podał mi rękę, więc uścisnęłam ją.
- Witaj Paul. To jest moja dziewczyna, Demetria- Przedstawił mnie.
- Bardzo miło mi cię poznać.
- Mnie również- Powiedziałam lekko zmieszana, ponieważ co tu dużo mówić... Był przystojny.
Zarumieniłam się i nakazałam sobie przestać tak myśleć. Przecież mam Niall'a.
Paul oprowadził nas po pokładzie i pokazywał wszystkie zakamarki statku.
- Wszystko gotowe do drogi?
- Tak, wszystko już przygotowane. Kierowca przywiózł wasze bagaże. Zaniosłem je do największej kajuty.
- Dzięki. To co, ruszamy?
- Jasne- Uśmiechnęłam się.
- Paul, odpalaj.
- Tak jest- Zasalutował i wszedł do sterowni.
Niall pociągnął mnie za rękę i skierował nas pod pokład, gdzie znajdowały się kajuty. Otworzył jedną i nie puszczając mojej ręki, pokierował do środka, zamykając za nami drzwi. Moim oczom ukazało się ogromne łóżko. Widząc obok niego nasze bagaże, domyśliłam się, że musi to być największa kajuta na całym jachcie. Była skromnie umeblowana, ale miała swój urok. Drewniane ściany ozdobione gdzieniegdzie przeróżnymi  muszlami oraz obrazami  nadawały pomieszczeniu przytulnego nastroju.
Stałam tak na środku rozglądając się i podziwiając wnętrze.
- Podoba ci się?- Zapytał z uśmiechem Niall- Sam ją projektowałem.
- Ślicznie tu- Powiedziałam z entuzjazmem, rzucając mu się w ramiona.- Dziękuję, że mnie tu zabrałeś. To będzie na pewno najlepszy tydzień w moim życiu.
- W moim też, bo będzie on spędzony z tobą.
Zarumieniłam się i spuściłam wzrok. Chwycił delikatnie mój podbródek, zmuszając, bym spojrzała mu w oczy.
- Kocham cię Demetrio. Kocham patrzeć jak się rumienisz. Kocham patrzeć, jak czujesz się zawstydzona i zakłopotana. To jest urocze. To ty jesteś urocza.
- Ja... też cię kocham- Wybąkałam poruszona tymi słowami i zarumieniłam się jeszcze mocniej.
Przybliżył swoją głowę do mojej i delikatnie złączył nasze usta w pocałunku. Na początku był on delikatny. Niall czekał, aż dam mu pozwolenie na więcej. Nie był nachalny, lecz cierpliwy. Uległam jego językowi dając mu dostęp do wnętrza moich ust. Wykorzystał to, lecz powoli i delikatnie. Wplótł palce jednej ręki w moje włosy i przeczesywał je delikatnie, a drugą gładził mnie po plecach. Nie przerywając pocałunku podniósł mnie i przeniósł na łóżko. Położył mnie na nim ostrożnie, a sam ułożył się obok. Zdjęłam z niego koszulkę, odsłaniając nagi i umięśniony tors. Gładziłam go delikatnie dłońmi nadal całując usta blondyna. Wyswobodziłam swoje stopy z trampek zrzucając je z siebie i kopiąc niedbale w kąt, Chłopak zrobił to samo i niepewnie podciągnął moją koszulkę w górę. Ja na znak przyzwolenia, zaczęłam całować go jeszcze mocniej. Zdjął ją więc ze mnie. Opuściłam ręce, by odpiąć guzik jego spodenek i zsunęłam je z bioder niebieskookiego. On zrobił to samo z moimi, odrzucając je gdzieś w kąt pomieszczenia razem z resztą naszych ubrań.
Gdy zostaliśmy w samej bieliźnie, Niall spojrzał mi w oczy zadając nieme pytanie. Kiwnęłam głową na znak tego, że jestem gotowa i chcę to zrobić. Uradowany sięgnął dłońmi i położył je na moich plecach, błądząc po nich i szukając zapinki od stanika. Gdy w końcu na nią natrafił, odpiął i zsunął delikatnie bieliznę z moich ramion, pozostawiając piersi bez osłony. Zaczął się nimi bawić, delikatnie jeżdżąc po nich palcami i drażniąc sutki, aż stały się twarde. Przymknęłam oczy i jęknęłam z przyjemności. Blondyn uśmiechnął się ale nie przestawał. Po chwili przeniósł dłonie w dół zjeżdżając wzdłuż talii na brzuch. Pocałował mój pępek i zaczął składać drobne pocałunki wokół niego. Potem włożył palce za moje koronkowe majtki i powoli zsunął je z moich bioder. Odrzucił materiał za siebie. Położył się obok mnie.
Podniosłam się i usiadłam na piętach. Zdjęłam z niego czarne bokserki, uwalniając jego erekcję. Przejechałam po niej dłonią sprawiając, że przymknął oczy z zadowolenia. Położyłam się na plecach, a Niall ostrożnie umiejscowił się na mnie. Poruszył biodrami ocierając się o moją kobiecość. Jęknęłam z rozkoszy. Potem przekręcił się na bok, wyciągając coś z bocznej kieszeni swojej torby. Otworzył paczuszkę i nałożył prezerwatywę. Delikatnie się na mnie opuścił, wchodząc we mnie. Zacisnęłam zęby. Spojrzał mi w oczy z czułością.
- Boli?
- Troszkę, nie przejmuj się.
- Mam przestać?
- Nie!- Zaprzeczyłam szybko.
Przyglądał mi się podejrzliwie, ale po chwili delikatnie i powoli wszedł we mnie do końca.. Odetchnęłam.
Blondyn zakołysał biodrami, a z moich ust wydobył się jęk. Jego twarz przyozdobił uśmiech. Chłopak wykonał ostrożne pchnięcie i przymknęłam oczy. Widząc to, powtórzył wcześniej wykonaną czynność. Upewniając się, że wszystko w porządku, zaczął rytmicznie poruszać biodrami w przód i w tył. Po kilkunastu takich powtórzeniach byłam już blisko. Jęknęłam głośno do naszych złączonych ust. Niall oderwał swoje wargi od moich, by móc mi się lepiej przyjrzeć. Posapywał cicho, patrząc na mnie i doszedł z moim imieniem na ustach. Ja zrobiłam to samo chwilę po nim.
- Niall- Wysapałam, zaciskając z rozlewającej się po mnie rozkoszy palce na prześcieradle.
Ostrożnie wyszedł ze mnie i położył się obok na łóżku, uprzednio czule mnie całując.

Tak, to bez wątpienia będzie najlepszy tydzień w moim życiu...


_________________________________________________________

Nareszcie to napisałam. Przepraszam, że tak długo to trwało, ale naprawdę nie miałam weny. Nie potrafię pisać hetero +18, bo jestem przyzwyczajona do homo. To moja pierwsza hetero +18, więc bez hejtów proszę ;) Żeby się w końcu za to zabrać, musiałam przeczytać Greya, bo inaczej nie wiem jakby to wyszło xD   Tak książka wiele mi pomogła.
Na przyszłość proszę, nie zamawiajcie  nigdy więcej u mnie hetero +18, bo po prostu nie umiem tego pisać ;)
Proszę o komentarze, to wiele dla mnie znaczy <333 Pozdrawiam.


1 komentarz: